Przejdź do głównej zawartości

Motywacja do nauki języka angielskiego – czyli jak zacząć




Jestem niestety tym typem, który już niezliczoną ilość razy zaczynał naukę angielskiego, przestawał, po czym znowu zaczynał. Niestety na studiach prawie angielskiego nie było a jak był to na słabym poziomie. Generalnie po tych paru latach mój poziom obniżył się i to bardzo – do tego stopnia że nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa w obcym języku (chociaż raczej rozumiem co ktoś do mnie mówi). Czułam się z tym bardzo źle, bo jednak znajomość chociaż jednego języka – angielskiego – jest niezbędna. Jednakże dopiero wyjazd za granicę, kiedy okazało się że sama nie potrafię się porozumieć i muszę liczyć na swojego chłopaka spowodował, że postanowiłam to w końcu zmienić,. To, że nie potrafię się dogadać w obcym kraju nie było fajne i stwierdziłam, że jeżeli sama nie potrafię się zmotywować do nauki, to pójdę na kurs angielskiego. 

Wiem, że spokojnie można samemu opanować znajomość języka obcego. Jednakże dla mnie kurs był strzałem w dziesiątkę. Nawet jak mi się nie chce to co tydzień idę na zajęcia, jestem zmuszona do tego, by mówić po angielsku. Nadal jeszcze mam blokadę, lecz z każdymi zajęciami widzę postęp. No i motywuje mnie to do pracy samodzielnej, żeby na kursie nie wyjść na kompletnego ignoranta ;)

Moim zdaniem dużą motywacją jest np. możliwość wyjazdu do innego kraju, gdzie raczej po polsku się nie porozumiesz oraz praca. W mojej mamy klientów obcojęzycznych i wiem, że poszerzanie swoich kompetencji zaprocentuje na przyszłość w tej czy też następnej robocie. A co do wyjazdu, to w tym roku miałam możliwość poczucia, że bez znajomości angielskiego jesteś jednak ograniczony. Chcę być na tyle pewna swojego angielskiego, że wiem, iż bez problemu będę mogła się porozumieć w każdej codziennej sytuacji czy też w jakich nagłych wypadkach. 


Nadto nauka języków obcych pobudza twój mózg do pracy, poprawia koncentrację oraz pamięć. Tak więc może się to potem przydać, gdy będziesz uczył się innych rzeczy. 

Jednym z lepszych motywatorów do nauki czegokolwiek jest wizualizacja (o czym pisałam w poprzednim poście) – wyobrażanie sobie, jak fajnie będzie móc czytać sobie angielskie książki w oryginale, oglądać filmy bez lektora i móc rozmawiać bez zająknięcia z obcokrajowcami. Takie wizje dodają skrzydeł. 

Jeżeli chodzi o sposób na motywację, to warto znaleźć osobę, z którą mógłbyś prowadzić konwersację w języku angielskim – nie dość, że pozwoli ci się przełamać, to jeszcze spowoduje, że z czasem będziesz mówić coraz lepiej, płynniej, będziesz uczyć się nowych słówek. 

Tak więc mam nadzieję, że uda wam się zmobilizować do nauki angielskiego. A jakie są wasze sposoby?

Komentarze

  1. Na mnie pamiętam zadziałała perspektywa półrocznego wyjazdu do USA. Od razu poczułam sens nauki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dopiero motywacja - no i na samym wyjeździe można świetnie podszkolić język :)

      Usuń
  2. Mnie motywowała nauczycielka angielskiego z liceum, kobieta za wielu uważana za upierdliwą, dla mnie stanowiła motywację do działania i nauki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem docenia się takich nauczycieli ;)

      Usuń
  3. Motywacja do nauki rosyjskiego by mi się przydała xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chcesz się uczyć hobbistycznie, czy też może potrzebujesz do pracy, czy jeszcze z innego powodu? :)

      Usuń
  4. Mam marzenie , aby obcokrajowcy, którzy do nas przyjeżdżają także dawali coś od siebie. To smutne, że nawet się nie starają. Jeżeli jadę, gdzieś do innego kraju to staram się przygotować. Jeżeli nie posiadam umiejętności władania jakiś językiem, to chociaż sięgam po rozmówki. Może jestem troszkę nadwrażliwa ale szkoda, że tak mało ludzi nie próbuje poznać j. polskiego, który przecież jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony zgadzam się, ale z drugiej wiem, że ciężko by było uczyć się podstaw coraz to kolejnych języków w zależności od tego gdzie akurat jadę :) Tzn ja też zawsze jestem zaopatrzona w rozmówki ale parę podstawowych zwrotów niestety nie zagwarantuje tego, że dogadam się z innymi. A język angielski jest jednak przyjęty jako ten, którym każdy powinien władać - a niestety nawet w tych miastach typowo turystycznych (w Grecji czy na Teneryfie) miejscowi prawie w ogóle nie znali angielskiego i nie było łatwo się dogadać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niższy wiek emerytalny, a zmiana płci – orzecznictwo

Prawie optymistycznie

Zdecydowanie nie jestem optymistką, chociaż mimo to staram się szukać jasnych stron w życiu. Blog będzie o wszystkim, co mnie interesuje bądź dopiero zainteresuje - a jest tego sporo. Będąc na pierwszym roku aplikacji radcowskiej teoretycznie nie mam za wiele wolnego czasu, jednakże u mnie sprawdza się zasada, iż im więcej mam obowiązków, tym więcej wolnego czasu wygospodaruję. 
Tak więc wpisy będą różnorodne -  poczynając od swoich przemyśleń, motywacji, co będzie sprowadzać się do tekstów psychologicznych, trochę o ćwiczeniach i zdrowym odżywianiu, trochę o nauce,  poprzez podróże, a kończąc na prawie. 
Mam nadzieję, że zawitasz tutaj na dłużej i znajdziesz coś dla siebie interesującego.

Nic nigdy nie jest czarno-białe, czyli dlaczego warto powstrzymać się od oceniania